• enjoyGrowth!
  • Posts
  • 💡Jakość współpracy to fundament wzrostu biznesu

💡Jakość współpracy to fundament wzrostu biznesu

Dwa case’y, sygnały ostrzegawcze i podejście, które pomaga budować partnerskie relacje zamiast je przypadkowo tracić

Cześć! Z tej strony Patrycja 👋 

To wydanie jest dostępne wyłącznie dla płatnych subskrybentów 🔒

Jeśli prowadzisz firmę albo odpowiadasz za marketing, to jesteś w dobrym miejscu.

Co poniedziałek dzielę się tu tym, co naprawdę pomaga rozwijać biznes – na bazie doświadczeń, danych i sprawdzonych obserwacji z rynku.

Dziękuję, że tu jesteś – to dla mnie naprawdę ważne.

Współprace biznesowe to jeden z najbardziej niedocenianych obszarów wpływu na wynik.

Możesz mieć świetną strategię, dobry produkt, dobrze poukładany marketing, ale jeśli po drodze pojawiają się napięcia, brak jasnych zasad czy rozjazd oczekiwań, to prędzej czy później zaczyna to wpływać na wszystko inne.

W ostatnim czasie temat jakości współpracy wraca do mnie pod różnymi postaciami.
Z jednej strony przez moje własne doświadczenia i projekty, z drugiej przez rozmowy, które prowadzę m.in. ostatnio z chłopakami z podcastu W Algorytmach Internetu.

Rozmawialiśmy o tym, jakie standardy funkcjonują dziś na rynku, na co się zgadzamy, co akceptujemy „bo tak jest” i gdzie w tym wszystkim zaczynają się rozjeżdżać granice.

Prawda jest taka, że współpraca bardzo rzadko psuje się nagle. Znacznie częściej zaczyna się od drobnych rzeczy, które z czasem stają się standardem.

Ten materiał powstał właśnie z tej perspektywy.

Z jednej strony znajdziesz tu dwa konkretne case’y - bardzo różne, ale dobrze pokazujące, gdzie przebiega granica między trudną, ale zdrową współpracą, a taką, której nie warto kontynuować.

Z drugiej - zebrałam najważniejsze sygnały ostrzegawcze, które pojawiają się po drodze oraz sposób, w jaki można na nie reagować, żeby nie działać impulsywnie, tylko świadomie zarządzać sytuacją.

To materiał zarówno dla właścicieli firm, liderów, jak i osób pracujących z klientami na co dzień. Niezależnie od tego, po której stronie jesteś, to pamiętaj, że jakość współpracy nigdy nie jest odpowiedzialnością tylko jednej strony.

Na końcu dnia chodzi o bardzo prostą rzecz: jak budować relacje, które realnie wspierają biznes, zamiast go blokować.

Zacznę od sytuacji, w której mimo trudnego momentu udało się tę jakość utrzymać 👇️ 

Fakty zamiast emocji: jak jedna rozmowa może wzmocnić współpracę

Przez długi czas pracowałam na projektach, w których wszystko sprowadzało się do jednego: efektu biznesowego. Nie „czy kampania się podoba”, tylko czy dowozimy wynik - leady o określonej wartości, ROAS, przychód. To jest środowisko, w którym nie da się długo ukrywać niedociągnięć, bo prędzej czy później liczby weryfikują wszystko.

Jednym z takich projektów była współpraca, w której po stronie klienta stała dyrektor marketingu - osoba bardzo konkretna, analityczna, skupiona na liczbach. Dla wielu wymagająca, na pewno wzbudzająca respekt, a także szalenie inteligentna i bardzo świadoma tego, jak działa biznes. Nasza relacja była dobra, choć trudno nazwać ją „łatwą”. Była raczej oparta na jasnych zasadach i wysokich standardach po obu stronach.

Jak to w projektach performance’owych bywa, nie każdy miesiąc kończył się realizacją celu na poziomie 100%. Zresztą byłoby to wręcz podejrzane, bo oznaczałoby raczej źle ustawione KPI niż idealnie działający system. Zdarzały się momenty, w których wynik był poniżej oczekiwań, ale też sytuacje, w których coś nie zostało dowiezione po naszej stronie np. problem z wydawcą, brak wdrożenia w odpowiednim czasie, niedopilnowany element operacyjny. Do tego dochodziły czynniki, na które nie mieliśmy wpływu, jak działania konkurencji czy zmiany rynkowe.

Pracowaliśmy w rytmie miesięcznych podsumowań, podczas których omawialiśmy, co zostało zrobione, jaki przyniosło efekt, jakie wnioski wyciągamy i co planujemy dalej. Były to spotkania, w których regularnie uczestniczył również ktoś z zarządu, co samo w sobie podnosiło ich wagę.

Jedno z nich zapamiętałam szczególnie dobrze.

Dyrektor marketingu przyszła z wydrukowanymi kartkami i rozdała je wszystkim przy stole. To nie była prezentacja ani raport → to był fragment naszej umowy. Zaznaczone zostały konkretne zapisy dotyczące czasu reakcji, odpowiedzi na komunikację czy zobowiązań operacyjnych. Następnie, bardzo spokojnie i bez zbędnych emocji, pokazała, które z tych punktów nie zostały dowiezione.

Nie było w tym żadnej teatralności ani próby „postawienia nas pod ścianą”. Było natomiast coś znacznie ważniejszego, czyli odwołanie się do faktów i wspólnych ustaleń. W jednej chwili rozmowa przestała dotyczyć odczuć czy interpretacji, a zaczęła dotyczyć konkretów i odpowiedzialności.

💡 Jako zespół nie mieliśmy tu pola do negocjacji. Błąd został nazwany, więc naturalną konsekwencją było jego przyjęcie. Przeprosiliśmy i zadeklarowaliśmy zmianę, ale to był dopiero początek. Po mojej stronie, jako osoby zarządzającej projektem, oznaczało to konieczność wejścia na zupełnie inny poziom kontroli i uważności. Nie tylko w kontekście wyniku, ale przede wszystkim w kontekście tego, jak ten wynik jest dowożony, czy procesy działają, czy komunikacja jest na czas, czy każdy element układanki jest dopięty.

To doświadczenie zmieniło moje podejście do prowadzenia projektów.

Z jednej strony bardzo wyraźnie pokazało, jak ważna jest znajomość umowy i świadomość tego, na co realnie się umawiamy. Z drugiej uświadomiło mi, że sama umowa nie jest narzędziem do „rozliczania się przy każdej okazji”, ale raczej punktem odniesienia, do którego wracamy wtedy, gdy coś przestaje działać tak, jak powinno.

Najciekawsze jest jednak to, co wydarzyło się później.

Ta sytuacja nie zakończyła współpracy. Wręcz przeciwnie ona ją wzmocniła. Zbudowała większy poziom uważności, odpowiedzialności i wzajemnego szacunku. Pokazała też, że trudne rozmowy nie są zagrożeniem dla relacji biznesowej, tylko jej naturalnym elementem.

Z perspektywy czasu widzę to bardzo jasno: najlepsze współprace nie polegają na tym, że zawsze wszystko idealnie działa, to jest niemożliwe. W relację, także biznesową są wpisane także trudne momenty. Najważniejsze jest to, żeby wtedy dwie strony wróciły do faktów, nazwały problem i wspólnie go rozwiązły.

Jeśli taki standard zostaje dobrze ustawiony, to potrafi unieść naprawdę długoterminową współpracę, w której obie strony na koniec dnia są “wygrane”, ale nie każda sytuacja wygląda w ten sposób.

W dalszej części poznasz przykład, gdzie współpracy nie można było kontynuować, dowiesz się jakie są tzw. “yellow” i “red flags” oraz co warto zrobić w sytuacjach kryzysowych. Pozostała część materiału jest dostępna dla płatnych subskrybentów 🔒️ 

Dołącz do grona płatnych subskrybentów,

aby mieć dostęp do pozostałej części tekstu. Na dobry początek dostajesz 30 dni za darmo!

Already a paying subscriber? Sign In.

Płatny dostęp to:

  • • 📊 Poniedziałkowe analizy, czyli pogłębione materiały strategiczne, dostępne wyłącznie dla płatnych subskrybentów.
  • • 📰 Miesięczne prasówki, czyli materiały, które realnie wpływają na decyzje biznesowe + mój autorski komentarz.
  • • 💬 Grupa na Telegramie – networking i wymiana doświadczeń.
  • • 👥 Cykliczne spotkania społeczności online i offline.
  • • 📂 Archiwum wszystkich treści + konkretne wskazówki do wdrożenia.

Reply

or to participate.