- enjoyGrowth!
- Posts
- 🧠 Od kliknięcia do nawyku (cz. 2): onboarding i retencja, które uruchamiają efekt kuli śnieżnej w subskrypcjach
🧠 Od kliknięcia do nawyku (cz. 2): onboarding i retencja, które uruchamiają efekt kuli śnieżnej w subskrypcjach
Jak komunikacja po zakupie decyduje o retencji i tym, czy subskrypcja zacznie budować wzrost
Cześć! Z tej strony Patrycja 👋
To wydanie jest wyjątkowe — dziś w pełnej wersji dostępne dla całej społeczności enjoyGrowth!
Powstało we współpracy z Juo — platformą technologiczną do subskrypcji w e-commerce (szczególnie produktów fizycznych). Juo umożliwia markom budowanie i skalowanie modeli przewidywalnych przychodów dzięki infrastrukturze, która upraszcza wdrożenie i zarządzanie subskrypcjami — bez zbędnej złożoności i nadmiaru integracji. Nasza współpraca ma charakter komercyjny.
Bo wzrost nie zawsze wymaga większego budżetu na kampanie reklamowe.
Czasem wymaga mądrzejszego modelu.
W poprzednich materiałach z cyklu o subskrypcjach pokazałam, dlaczego subskrypcje coraz mocniej zmieniają sposób myślenia o wzroście w e-commerce. Najpierw zatrzymałam się na zmianie po stronie konsumenta i na tym, dlaczego modele recurring tak dobrze wpisują się w rytm życia klientów. Później zeszłam poziom niżej i pokazałam, jak subskrypcje zmieniają ekonomię biznesu — od CAC i LTV po efekt kuli śnieżnej, który zaczyna działać dopiero w czasie. W ostatnim wydaniu przyjrzałam się z kolei temu, jak komunikacja na stronie wpływa na sam moment decyzji.
Dziś idę jeszcze krok dalej.
Bo nawet najlepiej zaprojektowana karta produktu nie wystarczy, jeśli po kliknięciu „subskrybuj” klient zostaje sam z niepewnością, brakiem jasności albo poczuciem, że nie do końca wie, co wydarzy się dalej. A właśnie wtedy rozstrzyga się, czy subskrypcja będzie tylko pojedynczą próbą, czy początkiem relacji, która zacznie rosnąć z każdym kolejnym cyklem.
Ten materiał jest dla Ciebie, jeśli prowadzisz e-commerce, odpowiadasz za growth, customer experience albo rozwój modelu subskrypcyjnego i chcesz lepiej zrozumieć, co dzieje się po decyzji zakupowej.
Przyjrzę się temu, jak wygląda dobrze zaprojektowany onboarding nowych subskrybentów, dlaczego pierwsze komunikaty mają tak duże znaczenie dla retencji i w jaki sposób marki mogą świadomie budować powtarzalność zamiast liczyć na to, że klient „po prostu zostanie”.
Bo w modelu subskrypcyjnym wzrost nie zaczyna się od sprzedaży.
Zaczyna się wtedy, gdy klient chce zostać.
📈 Kliknięcie nie uruchamia jeszcze wzrostu — dopiero onboarding i pierwsze cykle relacji pozwalają subskrypcji zbudować efekt kuli śnieżnej
W poprzednim materiale 🧠 Od kliknięcia do nawyku, czyli jak komunikacja subskrypcji buduje przewidywalny wzrost zeszłam poziom niżej i zatrzymałam się na momencie, który w wielu firmach bywa traktowany zbyt technicznie — na decyzji klienta o wejściu w subskrypcję.
Pokazałam wtedy, że subskrypcja nie jest wyłącznie funkcją w koszyku ani sprytnym sposobem na zwiększenie przewidywalności przychodów. Z perspektywy klienta to dużo bardziej złożona decyzja. Nie zamyka się w jednym kliknięciu, tylko rozciąga się w czasie, a decyzje rozciągnięte w czasie rządzą się innymi prawami.
I właśnie dlatego tak ważna była psychologia. Awersja do straty sprawia, że klient bardziej boi się „utknąć” niż chce zyskać wygodę. Potrzeba autonomii powoduje, że kontrola jest ważniejsza niż rabat. A status quo bias sprawia, że nawet dobra propozycja może przegrać z tym, co znane i bezpieczne.
To wszystko dzieje się w głowie klienta jeszcze zanim kliknie „subskrybuj”. Dlatego komunikacja na stronie nie służy wyłącznie zwiększaniu konwersji. Ona ma przede wszystkim redukować napięcie, budować poczucie bezpieczeństwa i pokazywać, że klient nie traci kontroli.
I to jest absolutna podstawa, ale jest jeszcze jedna rzecz, która często umyka. Nawet jeśli klient podejmie decyzję i kliknie „subskrybuj”, to wcale nie oznacza, że model zaczyna działać. Z perspektywy biznesu to dopiero początek i tu warto wrócić do danych. Jeśli spojrzymy na dane Juo, to bardzo wyraźnie widać, że wartość subskrypcji nie buduje się w pierwszym koszyku, tylko w kolejnych cyklach relacji.

W pierwszym miesiącu około 29% przychodu powtarzalnego pochodzi z odnowień.
W drugim to już ponad 34%.
W trzecim ponad 40%.
A w szóstym miesiącu ponad 50% przychodu powtarzalnego generują już odnowienia, a nie nowe zamówienia.
To jest dokładnie moment, w którym zaczyna działać efekt kuli śnieżnej. Model przestaje opierać się na ciągłej akwizycji, a zaczyna opierać się na relacji, która się akumuluje. Zapamiętaj jednak, że ten efekt nie uruchamia się automatycznie.
Nie zaczyna się w momencie kliknięcia „subskrybuj”. Zaczyna się dopiero wtedy, gdy klient przejdzie przez pierwszy cykl i zdecyduje (świadomie lub nie), że zostaje. I to jest moment, który w wielu firmach jest niedoprojektowany.
Bo cała energia idzie w pozyskanie klienta, w komunikację na stronie i optymalizację decyzji. A potem zakładamy, że reszta wydarzy się sama. Tymczasem z perspektywy klienta to właśnie po kliknięciu zaczyna się najważniejsza część doświadczenia.
To wtedy wracają wszystkie mechanizmy, o których napisałam wcześniej:
czy ja to kontroluję?
czy rozumiem, co się wydarzy dalej?
czy to była dobra decyzja?
Jeśli na tym etapie pojawi się niepewność, brak jasności albo poczucie utraty kontroli, to efekt kuli śnieżnej po prostu się nie wydarzy. Dlatego dziś schodzę jeszcze poziom niżej, czyli do momentu, który dzieje się po decyzji.
Do onboardingu nowych subskrybentów.
Do pierwszych komunikatów.
Do pierwszych cykli relacji.
Bo jeśli strona sprzedaje decyzję, to onboarding decyduje o tym, czy ta decyzja zacznie pracować. Bez tego nie ma powtarzalności. Bez powtarzalności nie ma nawyku. A bez nawyku nie ma wzrostu, który naprawdę się skaluje.
Najlepiej widać to wtedy, gdy zejdziemy z poziomu teorii i spojrzymy na konkretne ścieżki komunikacji. Zacznę od marki, która bardzo dobrze pokazuje, że onboarding zaczyna się wcześniej, niż wielu firmom się wydaje.
Case study: Mother of Gut — onboarding zaczyna się przed zakupem, a pierwsze dni decydują o retencji
Mechanikę onboardingu i jego znaczenia zacznę od pokazania na pierwszym przykładzie z polskiego rynku. Mother of Gut to marka z kategorii funkcjonalnej żywności, która buduje swoją ofertę wokół jednego, bardzo wyraźnego założenia: zdrowie zaczyna się w jelitach.
To nie jest klasyczny produkt FMCG.
To jest produkt na styku jedzenia i suplementacji.
Z jednej strony mamy więc element codzienności (posiłek), a z drugiej świadomą decyzję zdrowotną. To oznacza wyższy próg wejścia, większą potrzebę zaufania i dużo większe znaczenie pierwszego doświadczenia. Bo w takich kategoriach klient nie kupuje produktu, klient kupuje zmianę.
Checkout buduje zrozumienie i redukuje opór przed wejściem w subskrypcję
Pierwszy ważny moment w tym procesie dzieje się w checkoutcie. To tutaj klient po raz pierwszy konfrontuje się z realnym znaczeniem subskrypcji i konkretną decyzją: „wchodzę w cykliczność”.
W Mother of Gut ten moment jest bardzo świadomie zaprojektowany. Cykliczność dostaw jest jasno nazwana. Informacja o automatycznym odnawianiu nie jest ukryta. Warunki są czytelne. Z perspektywy psychologii to dokładnie odpowiada na mechanizmy, które wcześniej opisałam.
Awersja do straty jest redukowana przez brak niepewności.
Autonomia jest zabezpieczona przez transparentność zasad.
Status quo bias jest osłabiany, bo zmiana nie wygląda jak „pułapka”, tylko jak świadomy wybór.
To bardzo ważne, bo jeśli klient na tym etapie nie czuje się pewnie, nie przejdzie dalej. Checkout w tym ujęciu jest moment, w którym klient podejmuje decyzję, czy w ogóle chce wejść w relację.

Screen z dnia 01.04.2026
Mail potwierdzający zakup zamyka decyzję i wzmacnia poczucie kontroli
Kiedy decyzja już zapadnie, to pojawia się kolejny etap → mail z potwierdzeniem subskrypcji. Jego rola jest zupełnie inna niż onboardingowego maila.
On nie ma inspirować ani edukować. On ma domknąć proces. To moment, w którym klient potrzebuje bardzo prostych rzeczy:
pewności, że wszystko działa,
jasności, co dokładnie zostało aktywowane,
i poczucia, że w każdej chwili może to zmienić.
Zerknij na screen z tego maila 👇️
Tytuł mailingu: Witaj w rodzinie MOG!

Screen z dnia 01.04.2026
W komunikacji pojawia się wyraźne potwierdzenie aktywacji subskrypcji oraz dostęp do jej edycji. Klient musi mieć poczucie, że nadal zarządza sytuacją. Ten etap jest często niedoceniany, a to właśnie tutaj bardzo łatwo stracić zaufanie.
Jeśli komunikacja jest niejasna, to pojawia się napięcie.
Jeśli jest klarowna, to pojawia się spokój. A bez tego spokoju nie ma przestrzeni na kolejny krok.
Mail onboardingowy uczy, jak zamienić produkt w codzienny rytuał
Dopiero trzeci etap jest tym, co większość marek nazywa onboardingiem. W praktyce to jest pierwszy moment, w którym zaczyna się budowanie retencji.
Bo klient nie potrzebuje już informacji o subskrypcji.
On potrzebuje wiedzieć, co zrobić dalej.
Mother of Gut zamiast zostawić klienta z produktem, wprowadza go w sposób korzystania. Pokazuje:
jak używać produktu w praktyce,
kiedy go stosować,
dlaczego to ma znaczenie,
jak włączyć go w codzienność.
Do tego dochodzi warstwa inspiracyjna — przepisy, kontekst, pomysły. To jest dokładnie to, co redukuje wysiłek poznawczy, o którym wspomniałam przy status quo bias. Klient nie musi sam wymyślać, jak korzystać z produktu. Dostaje gotowy schemat. A to radykalnie zwiększa szansę, że faktycznie zacznie go używać.
Zerknij na screen z tej komunikacji 👇️
Tytuł mailingu: Witaj w świecie MOG!

Screen z dnia 01.04.2026
Trzy komunikaty rozpoczynają proces, który docelowo uruchamia efekt kuli śnieżnej
Jeśli spojrzymy na te trzy elementy razem, to widać bardzo wyraźnie, że jest to jeden spójny proces:
checkout → redukcja oporu
mail potwierdzający → poczucie kontroli
mail onboardingowy → pierwsze użycie i początek nawyku
Dopiero na końcu tego procesu zaczyna się coś, co naprawdę interesuje nas biznesowo: powtarzalność.
Jeśli czytał_ś poprzednie 4 materiały z cyklu o subskrypcjach, to wiesz, że subskrypcja nie wygrywa w momencie zakupu. Ona zaczyna działać wtedy, kiedy klient przechodzi przez pierwszy cykl i chce wejść w kolejny. To jest dokładnie moment, w którym zaczyna działać wspomniany efekt kuli śnieżnej.
Jeśli pierwszy cykl zostanie dobrze zaprojektowany, to każdy kolejny dokłada wartość. Jeśli nie, to subskrypcja kończy się szybciej, niż zdąży zacząć pracować.
Mother of Gut pokazuje onboarding w kategorii, w której kluczowe jest pierwsze użycie i oswojenie produktu. Ale są też kategorie znacznie trudniejsze — takie, w których klient nie tylko musi zacząć, ale przede wszystkim wytrwać wystarczająco długo, żeby zobaczyć sens kontynuacji.
Case study: The Longevity Store, kiedy komunikacja nie sprzedaje produktu, tylko pomaga utrzymać zmianę
The Longevity Store to marka z obszaru longevity i suplementacji, która operuje w jednej z najtrudniejszych kategorii z perspektywy subskrypcji.
Bo to nie jest produkt, którego efekt widać od razu. To nie jest też zakup impulsywny ani emocjonalny w klasycznym rozumieniu. Tu decyzja ma sens tylko wtedy, gdy jest kontynuowana i to jest kluczowy punkt wyjścia do zrozumienia całej komunikacji tej marki.
The Longevity Store sprzedaje pewien sposób dbania o siebie — system, który ma działać w czasie. A w takim przypadku największym wyzwaniem nie jest konwersja. Jest nim moment po zakupie, kiedy klient zostaje sam ze swoją decyzją i musi odpowiedzieć sobie na pytanie: czy ja naprawdę chcę to kontynuować?
Jeśli klient nie wytrwa wystarczająco długo, żeby zobaczyć efekt, to churn będzie naturalną konsekwencją.
1️⃣ krok to rozbrojenie mitów, które mogłyby zatrzymać klienta zanim zobaczy efekt
Pierwszy mail nie buduje wiedzy od zera. On zaczyna od czegoś ważniejszego, czyli od zakwestionowania przekonań, które klient już ma.
Pojawiają się konkretne mity:
że dany składnik jest tylko dla sportowców,
że może powodować skutki uboczne,
że trzeba go stosować w cyklach.
I każdy z nich zostaje spokojnie rozłożony na czynniki pierwsze, z odniesieniem do badań. To bardzo świadomy ruch.
The Longevity store doskonale wie, że w tej kategorii klient nie zaczyna od „czystej kartki”. Przychodzi z bagażem przekonań, które często działają w tle i wpływają na jego decyzje, szczególnie wtedy, kiedy pojawia się pierwsze zwątpienie.
Jeśli marka ich nie zaadresuje od razu, to wrócą dokładnie w momencie, w którym klient zacznie się zastanawiać, czy kontynuować. Dlatego onboarding zaczyna się od przechwycenia momentów zwątpienia, zanim zamienią się w decyzję o rezygnacji.
Zerknij na screen z tej ścieżki 👇️

Screen dostarczony przez Juo i The Longevity Store
2️⃣ krok to edukacja, jak korzystać z produktu, żeby zobaczyć efekt
Kolejny mail to wręcz majstersztyk pod kątem poprowadzenia klienta za rękę. Marka przychodzi do klienta z procesem, gdzie mówi:
zdefiniuj cel,
naucz się obserwować swoje ciało,
zrozum swoje sygnały,
dopasuj sposób działania do swojego stylu życia.
Pojawiają się nawet bardzo praktyczne wskazówki np. jak zwracać uwagę na poziom energii, jak analizować swoje nawyki, jak podejść do zmiany. To nie jest oczywiste dla ludzi. W tej kategorii problemem nie jest brak wiedzy o produkcie, tylko brak umiejętności zauważenia efektu. Jeśli klient nie wie, czego szukać, bardzo szybko uzna, że „nic się nie dzieje”.
Dlatego ten etap buduje clarity doświadczenia.
Zerknij na screen z tej ścieżki 👇️

Screen dostarczony przez Juo i The Longevity Store
3️⃣ krok to wzmocnienie: to działa, inni to widzą, więc warto kontynuować
W kolejnym kroku marka wzmacnia decyzję i podtrzymanie stosowania na początku drogi klienta. Oni kontynuują edukację, ale tym razem wokół składników i ich działania, odniesień do badań, cytatów z mediów, jednocześnie pokazując konkretne opinie użytkowników, którzy potwierdzają działanie produktu.
Musi pamiętać o tym, że nasz klient miewa momenty, w których zaczyna się wahać. I dokładnie wtedy marka odpowiada na to w bardzo przemyślany sposób:
z jednej strony daje racjonalne uzasadnienie („to działa, są na to dowody”),
z drugiej społeczne potwierdzenie („inni są już dalej i widzą efekt”) ze wskazaniem, że tu nie jest natychmiastowy efekt, ale jest wynikiem ciągłości.
Ta zmiana perspektywy jest kluczowa, bo to właśnie ono pozwala utrzymać regularność, a dla biznesu oznacza budowanie efektu w czasie, czyli wspomniany efekt kuli śnieżnej.
Zerknij na screen z tej ścieżki 👇️

Screen dostarczony przez Juo i The Longevity Store
The Longevity Store pokazuje onboarding i retencję w kategorii, gdzie największym wyzwaniem jest cierpliwość oraz wytrwanie w procesie. Your KAYA działa w zupełnie innym świecie — bardziej powtarzalnym, bardziej przewidywalnym, ale to wcale nie oznacza, że retencja dzieje się tam sama.
Case study: Your KAYA pokazuje, że retencja polega na budowaniu poczucia kontroli i wartości przy każdym kolejnym cyklu
Your KAYA to marka, która działa w kategorii z pozoru „wdzięcznej” dla subskrypcji. Produkty higieniczne i pielęgnacyjne mają naturalną powtarzalność — kończą się, więc trzeba je uzupełniać. W teorii to idealny grunt pod recurring, ale praktyka pokazuje coś innego.
To, że potrzeba jest cykliczna, nie oznacza, że relacja jest trwała. Każde kolejne odnowienie to moment, w którym klient świadomie (lub nie) ponownie „podejmuje decyzję”.
I właśnie dlatego komunikacja retencyjna Your KAYA jest tak ciekawa. Bo ona nie zakłada, że klient zostanie. Ona pracuje nad tym, żeby miał powód, żeby zostać.
W ich przypadku przypomnienie o odnowieniu jest fundamentem zaufania, a nie tylko techniczną notyfikacją
Komunikacja zaczyna się od bardzo prostego, ale strategicznie kluczowego momentu: przypomnienia: „Twoja subskrypcja odnowi się za 5 dni.” To zdanie można byłoby potraktować czysto operacyjnie jako informację, ale w rzeczywistości pełni ono zupełnie inną funkcję.
Odpowiada na jeden z największych, często niewypowiedzianych lęków klientów:
czy ktoś mnie obciąży bez mojej kontroli?
I zanim ten lęk zdąży się pojawić, to marka go neutralizuje.
Nie ma zaskoczenia.
Nie ma ukrytych mechanizmów.
Nie ma momentu „co się właśnie wydarzyło?”.
Albo wręcz gorzej „dlaczego moja karta została obciążona?”.
Zamiast tego pojawia się przewidywalność, która w modelu subskrypcyjnym jest jednym z najważniejszych fundamentów retencji. To ona sprawia, że klient nie musi „pilnować” marki.
Kontrola nie jest tylko deklaracją na poziomie karty produktowej i koszyka, ale jest ona wpisana w zaprojektowane doświadczenie
Kolejny poziom tej komunikacji to sposób, w jaki marka podchodzi do zarządzania subskrypcją.
Nie mówi ogólnie: „możesz edytować swoje zamówienie”.
Rozpisuje proces.
Pokazuje dokładnie:
gdzie kliknąć,
co wybrać,
jak zmienić datę,
jak wstrzymać lub przełożyć dostawę.
I to jest subtelna, ale bardzo ważna różnica.
Z perspektywy klienta „możliwość” bez jasnej ścieżki często oznacza wysiłek, którego nikt nie lubi, a dodatkowo w tym kontekście może się zmienić we frustrację i w churn.
Your KAYA eliminuje tę barierę zanim się ona pojawi i zanim klient zrezygnuje (❗️) z subskrypcji.
Zamiast budować poczucie, że „możesz coś zrobić”, buduje doświadczenie, w którym klient czuje: „wiem dokładnie, jak to zrobić i to jest proste”. To jest dokładnie ten moment, w którym autonomia przestaje być hasłem, a staje się realnym doświadczeniem.
Zerknij na screen ze ścieżki retencyjnej👇️

Screen dostarczony przez Juo i Your KAYA
W subskrypcję jest wpisany element gry, czyli program lojalnościowy
Subskrypcja w Your KAYA jest osadzona w programie lojalnościowym, który w praktyce działa jak dobrze zaprojektowana gra. Każde zamówienie i każde odnowienie są ruchem w systemie, który pokazuje postęp.
Klient widzi, ile ma punktów.
Widzi, ile może jeszcze zdobyć.
Widzi, że z każdym kolejnym cyklem przesuwa się dalej.
Na stronie są wyjaśnione 3 poziomy programu:
W ich przypadku subskrypcja jest oparta o grywalizację, w której jest jasna zależność:
im dłużej jesteś, tym więcej zyskujesz.
im więcej robisz, tym więcej dostajesz.
im dalej jesteś, tym trudniej z tego zrezygnować.
Widoczny w regularnym mailingu postęp jest jednym z najsilniejszych mechanizmów utrzymania zachowania. Bo klient nie tylko korzysta, to zaczyna mieć poczucie, że „buduje coś w czasie”. A w momencie, w którym widzi swój stan (punkty, poziom, korzyści), to rezygnacja przestaje być neutralna. Zaczyna oznaczać utratę, której nikt nie chce.
Onboarding i retencja stanowią jeden system, który decyduje, czy subskrypcja zacznie generować efekt kuli śnieżnej
Jeśli spojrzymy na wszystkie trzy case’y razem — Mother of Gut, The Longevity Store i Your KAYA, to widać bardzo wyraźnie jedną rzecz: subskrypcja nie kończy się na decyzji. Ona dopiero wtedy się zaczyna.
I choć każda z tych marek działa w innej kategorii, z inną dynamiką produktu i innym poziomem złożoności, to wszystkie rozwiązują dokładnie ten sam problem: jak przeprowadzić klienta od decyzji do powtarzalnego zachowania (nawyku).
Bo to właśnie powtarzalność uruchamia efekt kuli śnieżnej, który może generować ponad 50% powtarzalnego przychodu.
Lekcje z komunikacji, które decydują o tym, czy subskrypcja rośnie:
1️⃣ Najpierw trzeba zamknąć decyzję i zbudować poczucie bezpieczeństwa
Mother of Gut pokazuje coś, co jest absolutnym fundamentem. Zanim zaczniemy myśleć o retencji, trzeba domknąć moment wejścia w relację.
Checkout i mail potwierdzający są momentem, w którym klient odpowiada sobie na pytanie: czy ja to kontroluję?
Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to pojawia się spokój.
Jeśli nie, to pojawia się napięcie, które bardzo szybko zamienia się w rezygnację.
Dlatego fundamentami retencji są:
transparentność,
jasność zasad,
łatwość edycji.
2️⃣ Następnie trzeba pomóc klientowi zrobić pierwszy krok — bez tego nie ma drugiego cyklu
To jest moment, w którym onboarding zaczyna naprawdę działać
Mother of Gut robi to przez pokazanie, jak używać produktu w codzienności.
The Longevity Store idzie dużo dalej i pokazuje, jak zmienić zachowanie.
I tu pojawia się bardzo ważna różnica.
W prostszych kategoriach wystarczy: „jak używać produktu”.
W bardziej złożonych trzeba odpowiedzieć na pytanie: „jak mam żyć, żeby to miało sens”.
The Longevity Store nie zostawia klienta z produktem.
Daje mu strukturę:
jak zacząć,
na co zwracać uwagę,
jak rozumieć efekty.
Bo w tej kategorii największym ryzykiem jest brak zauważenia efektu. A jeśli klient nie widzi efektu, to przestaje widzieć sens i to jest dokładnie moment, w którym onboarding decyduje o retencji.
3️⃣ Kolejny krok to redukcja przyszłego churnu, zanim on się wydarzy
To wyjątkowo dobrze robi The Longevity Store. Zamiast reagować na rezygnację, oni ją uprzedzają.
Rozbrajają mity.
Odpowiadają na wątpliwości.
Dają argumenty zanim pojawi się kryzys.
To jest bardzo dojrzałe podejście, bo pokazuje, że churn nie zaczyna się w momencie anulowania. On zaczyna się dużo wcześniej — w głowie klienta.
Jeśli onboarding nie przechwyci tych momentów, to żadna późniejsza komunikacja ich nie odwróci.
4️⃣ A na końcu trzeba sprawić, żeby klient miał powód, żeby zostać w każdym kolejnym cyklu
I tu świetnym przykładem jest Your KAYA, która daje klientowi argumenty, aby korzystał z subskrypcji. Marka robi to na trzech poziomach jednocześnie:
najpierw buduje przewidywalność (przypomnienia),
potem wzmacnia kontrolę (łatwa edycja),
a na końcu dodaje warstwę motywacyjną (program lojalnościowy).
Szczególnie ten ostatni element jest kluczowy, bo w momencie, w którym klient widzi:
ile ma punktów,
na jakim jest poziomie,
co może jeszcze zyskać
to subskrypcja przestaje być tylko usługą i staje się elementem postępu.
Jeśli miałabym zamknąć to w jednej myśli, to powiedziałabym tak: onboarding i retencja nie są dodatkiem komunikacyjnym do subskrypcji. Są jej najważniejszą częścią, bo to nie pierwszy zakup buduje wartość modelu.
Buduje ją:
pierwsze doświadczenie,
pierwsze użycie,
pierwsze odnowienie.
A potem każdy kolejny cykl, który dokłada warstwę do tej relacji i to jest dokładnie moment, w którym zaczyna działać efekt kuli śnieżnej.
💛 Juo — dziękuję Wam za zaufanie i wspólne spojrzenie na to, jak subskrypcje zmieniają e-commerce od środka #WspółpracaReklamowa.
W maju wrócimy do Was z kolejnym materiałem o subskrypcjach #staytuned.
Koniecznie daj znać, jak oceniasz powyższą treść 😀 |
Dziękuję za Twoją uwagę 🤗 Jeśli czujesz, że ten newsletter może być wartościowy także dla kogoś z Twojego otoczenia, to prześlij go dalej. Niech dobre treści krążą i inspirują do mądrego rozwoju ✨
Patrycja Kościołowska
Strateg. Mentorka. Autorka enjoyGrowth!

Reply