- enjoyGrowth!
- Posts
- 🧠 Skalowanie wellness z sensem, czyli experience-led growth w praktyce
🧠 Skalowanie wellness z sensem, czyli experience-led growth w praktyce
Od boomu reformerów po experience-led growth, czyli o tym, które modele wellness da się skalować bez utraty jakości doświadczenia.
Cześć! Z tej strony Patrycja 👋
To wydanie jest dostępne wyłącznie dla płatnych subskrybentów 🔒
Jeśli prowadzisz firmę albo odpowiadasz za marketing, to jesteś w dobrym miejscu.
Co poniedziałek dzielę się tu tym, co naprawdę pomaga rozwijać biznes – na bazie doświadczeń, danych i sprawdzonych obserwacji z rynku.
Dziękuję, że tu jesteś – to jest dla mnie naprawdę ważne.
Od kilku miesięcy bardzo intensywnie wdrażam się w kategorię wellness i wellbeing. Analizuję różne modele biznesowe, rozmawiam z właścicielami, obserwuję, co powstaje na rynku i jak zmieniają się decyzje klientów.
Równolegle mam też bardzo osobistą perspektywę. Ze sportem jestem związana od lat — długo przez pryzmat crossfitu, który nauczył mnie dyscypliny, struktury i pracy z ciałem pod obciążeniem. Coraz częściej jednak w moim życiu pojawiają się joga i pilates jako uzupełnienie dotychczasowej rutyny.
I widzę bardzo wyraźnie, że zmieniam się ja.
Ale razem ze mną zmienia się też rynek.
Coraz więcej mówi się o zdrowiu, regeneracji, dobrostanie. Coraz częściej ruch przestaje być projektem do dowiezienia, a zaczyna być narzędziem regulacji układu nerwowego. To widać nie tylko w deklaracjach, ale w realnych decyzjach: w tym, jakie miejsca powstają, jak wyglądają grafiki, jakie zajęcia są wybierane przez klientów.
Dobrym przykładem jest Warszawa, gdzie w ostatnich miesiącach obserwuję wysyp nowych studiów, szczególnie tych oferujących pilates na reformerach. To bardzo ciekawy moment rynkowo. Z jednej strony rosnący popyt, z drugiej pytanie, które dla mnie jako stratega jest kluczowe: co z tego ma długoterminowy sens? I co realnie da się skalować bez utraty jakości?
Ten materiał powstał właśnie z tej potrzeby. Chciałam zebrać w jednym miejscu najważniejsze obserwacje dotyczące zmian konsumenckich, danych rynkowych i modeli wzrostu, które dziś faktycznie działają, a nie tylko dobrze wyglądają na starcie.
To nie jest tekst dla wszystkich. Jest dla:
właścicieli i właścicielek biznesów wellness, fitness i health,
osób, które myślą o rozwoju, a nie tylko o otwarciu miejsca,
i tych, których interesuje sens, retencja i długoterminowa stabilność, a nie szybki wzrost.
W pierwszej części przyglądam się temu, dlaczego zdrowie i wellbeing przestały być pobocznym projektem, a stały się fundamentem codziennego funkcjonowania i co to zmienia w zachowaniach klientów oraz projektowaniu biznesów.
Dopiero na tej bazie ma sens rozmowa o skalowaniu oraz experience - led growth.
🔄 Od aktywności do dobrostanu.
Jeszcze kilka lat temu zdrowie było czymś, co robiło się „obok życia”. Między pracą a innymi zobowiązaniami. Między ambicją a zmęczeniem. Często dopiero wtedy, gdy coś zaczynało naprawdę szwankować.
Pandemia niczego tu nie stworzyła.
Ona po prostu obnażyła skalę problemu.
Na masową skalę uświadomiliśmy sobie, że:
zdrowie fizyczne i psychiczne nie działają osobno,
przewlekły stres wpływa na koncentrację, decyzje i relacje,
brak ruchu i regeneracji bardzo szybko wraca do nas w postaci realnych konsekwencji.
Zdrowie przestało być sprawą „indywidualnej dyscypliny”. Stało się tematem społecznym. I właśnie od tego momentu zaczęła się zmieniać nie tylko narracja, ale też i zachowania.
Od „dbania o formę” do dbania o Twój rytm tygodnia
Przez lata ruch był dla wielu osób kolejnym obszarem do „dowiezienia”. Więcej intensywności. Więcej planów. Więcej ambicji. Dziś coraz częściej widzimy coś odwrotnego.
Nie rezygnujemy z aktywności.
Zmieniamy intencję, z jaką ją wybieramy.
Ruch coraz rzadziej jest:
projektem do zaliczenia,
sposobem na „spalenie” nadmiaru stresu,
kolejnym źródłem presji.
Coraz częściej staje się:
narzędziem regulacji układu nerwowego,
sposobem utrzymania energii,
elementem codziennego rytmu, który da się utrzymać w czasie.
To dlatego tak dobrze rezonują dziś z ludźmi takie zajęcia jak: pilates, barre, joga, low-impact training, świadomy movement. Nie chodzi tu o poziom trudności czy intensywności zajęć, tylko o to, żeby wspierały ciało i energię zamiast je przeciążać.
Globalna gospodarka wellness ma wzrosnąć o ok. 44% do 2029 roku
To, co obserwuję w swoich codziennych wyborach, ale i otoczenia, bardzo wyraźnie widać w danych opartych nie na deklaracjach, ale na realnych zachowaniach. Zarówno raporty Global Wellness Institute, jak i dane rezerwacyjne ClassPass pokazują ten sam kierunek.
Globalna gospodarka wellness:
osiągnęła wartość $6,8 bln w 2024 roku,
i według prognoz wzrośnie do $9,8 bln do 2029 roku,
rosnąc szybciej niż wiele innych megabranż.
W tym wszystkim kluczowe jest nie tylko jak bardzo rośnie rynek, ale gdzie ten wzrost się koncentruje. Najszybciej rozwijają się segmenty związane z:
zdrowiem psychicznym,
regeneracją,
prewencją,
środowiskiem życia i długoterminowym dobrostanem.
Największe wzrosty popularności notują dziś pilates, low-impact training oraz formaty takie jak reformer czy barre
Dane z ClassPass (dzięki Kamil, wiem że to czytasz 🫶) pokazują jeszcze jedną, bardzo istotną rzecz: intensywność i regeneracja rosną równolegle.
W 2025 roku:
rezerwacje fitness wzrosły globalnie o +36% r/r,
rezerwacje wellness (recovery, sauna, masaże) o +37% r/r.
Pilates trzeci rok z rzędu był najczęściej rezerwowanym formatem treningowym na świecie (+66% r/r). Dynamicznie rosły też:
low-impact training (+112% r/r),
barre,
reformer pilates,
formaty związane z regeneracją i recovery (+155% r/r).
To bardzo czytelny sygnał. Nie szukamy dziś tylko „lepszego treningu”.
Szukamy modelu dbania o siebie, który:
da się powtarzać,
nie kosztuje zdrowia,
i realnie poprawia jakość codziennego funkcjonowania, szczególnie pod kątem zasobów energetycznych.
Z perspektywy biznesu oznacza to jedną kluczową zmianę: wellness przestaje być usługą, a zaczyna być systemem obecnym w codziennym życiu klienta
Ta zmiana ma konsekwencje, które w praktyce wymuszają inne projektowanie biznesu. Jeśli wellbeing jest dziś:
fundamentem codziennego funkcjonowania,
elementem tożsamości,
i sposobem radzenia sobie z przeciążeniem,
to biznesy wellness:
nie mogą działać jak klasyczne studia fitness oparte na „wejściach”,
nie mogą polegać wyłącznie na grafiku i rotacji nowych klientów,
muszą budować wartość przez rytm, relacje i długoterminową obecność w życiu klienta.
To jest moment, w którym wellness przestaje być usługą, a zaczyna być systemem. A kiedy budujesz system, to pojawia się pytanie o skalowanie, bo wzrost nie polega już na dokładaniu zajęć czy usług, tylko na powielaniu tego, co działa bez utraty jakości doświadczenia.
I właśnie dlatego, zanim przejdę do przykładów, to zacznę od uporządkowania: czym skalowanie w wellness nie jest i dlaczego „robienie więcej” tak często kończy się chaosem, spadkiem jakości i wypaleniem zespołu.
Dalsza część materiału jest dostępna tylko dla płatnych subskrybentów 🔒️

Dołącz do grona płatnych subskrybentów,
aby mieć dostęp do pozostałej części tekstu. Na dobry początek dostajesz 30 dni za darmo!
Already a paying subscriber? Sign In.
Płatny dostęp to:
- • 📊 Pełny dostęp do poniedziałkowych analiz (strategia, marketing, procesy).
- • 📰 Czwartkowe prasówki z moimi komentarzami.
- • 💬 Grupa na Telegramie – networking i wymiana doświadczeń.
- • 👥 Cykliczne spotkania społeczności online i offline.
- • 📂 Archiwum wszystkich treści + konkretne wskazówki do wdrożenia.



Reply