• enjoyGrowth!
  • Posts
  • Świat przyspiesza, a gdzie w tym wszystkim jest człowiek?

Świat przyspiesza, a gdzie w tym wszystkim jest człowiek?

Czego nauczyło mnie prawie 30 rozmów o zmianie, biznesie i życiu.

Cześć! Z tej strony Patrycja 👋 

Dzisiaj przychodzę do Ciebie z trochę innym niż zwykle wydaniem enjoyGrowth!

To prawdopodobnie najbardziej osobisty materiał, jaki do tej pory tutaj opublikowałam. Jest podsumowaniem prawie trzydziestu rozmów, które w ostatnich miesiącach odbyłam z ludźmi będącymi w różnych momentach swojego życia.

Nie znajdziesz tu gotowych odpowiedzi ani uniwersalnych recept. Znajdziesz za to pytania, obserwacje i historie, które bardzo wiele mnie nauczyły.

Mam nadzieję, że również Ciebie zatrzymają choć na chwilę.

Wszystko zaczęło się od jednego pytania

Od kilku miesięcy chodzi za mną jedno pytanie: Dlaczego jedni ludzie potrafią świadomie zmienić swoje życie, a inni mimo że od dawna czują, że coś jest nie tak, to przez lata nie robią pierwszego kroku?

Nie znam odpowiedzi.

Przez większość mojego zawodowego życia odpowiedzi szukałam w danych. Analizowałam strategie, zachowania klientów, liczby i trendy. Lubiłam porządek. Planowanie. Hipotezy. Weryfikowanie ich z rzeczywistością.

To podejście bardzo wiele mnie nauczyło.

Kilka miesięcy temu zrozumiałam jednak, że od dłuższego czasu coraz bardziej interesuje mnie coś zupełnie innego.

Nie to, co ludzie robią.
Tylko dlaczego to robią.

Dlaczego ktoś przez lata zostaje w miejscu, w którym nie jest szczęśliwy?
Dlaczego ktoś inny, mimo podobnych okoliczności, potrafi podjąć odważną decyzję i zacząć od nowa?
Dlaczego jedni czują sprawczość, a inni mają poczucie, że utknęli?

Miałam wiele własnych hipotez, ale nauczyłam się jednego.
Hipoteza to dopiero początek.
Tak samo buduje się dobry produkt. Najpierw próbujesz zrozumieć problem, a dopiero później szukasz rozwiązania.

Pomyślałam wtedy, że z życiem może być dokładnie tak samo. Zamiast wymyślać kolejne odpowiedzi, chcę najpierw zadać więcej pytań.

Kilka minut później opublikowałam krótki post na LinkedInie.

Nie miałam planu. Nie wiedziałam, czy odezwą się trzy osoby, czy trzydzieści. Nie myślałam o podcaście. Nie myślałam o nowym projekcie. Chciałam po prostu usiąść naprzeciwko ludzi i zrozumieć, z czym naprawdę się mierzą.

Nie spodziewałam się tego, co wydarzyło się później

Kiedy opublikowałam tamten post, byłam przekonana, że być może uda mi się porozmawiać z kilkoma osobami.

Bardzo szybko okazało się, że kompletnie nie doszacowałam tego, co wydarzy się później. Z każdą godziną przybywało wiadomości.

To zainteresowanie niekoniecznie było widać tylko pod samym postem. Lajki czy komentarze opowiadają tylko część historii, bo nie każdy chce zostać “zauważony” przez innych (w sieci jest ogromna grupa ludzi, którzy nie chcą, aby inni widzieli, co lajkują / komentują). Znacznie więcej działo się w prywatnych wiadomościach.

Ludzie pisali na LinkedInie. Niektórzy znaleźli mój adres e-mail na stronie internetowej i odezwali się właśnie tam. Intencja była bardzo jasna: chcieli porozmawiać.

To był dla mnie pierwszy moment zaskoczenia, bo nagle okazało się, że pod powierzchnią codziennych obowiązków, zawodowych ról i pozornie poukładanych życiorysów kryje się ogromna potrzeba rozmowy.

Odpisałam na każdą wiadomość.

Przyjęłam jedną prostą zasadę: każdej osobie chcę poświęcić około trzydziestu minut. Nie zawsze się to udawało. Niektóre rozmowy kończyły się po pół godzinie, inne trwały znacznie dłużej. Na tyle, na ile pozwalał nam czas.

Paradoksalnie największym wyzwaniem było dla mnie kończenie tych rozmów, bo niemal za każdą historią kryła się kolejna. Jeszcze jedno pytanie. Jeszcze jeden wątek. Jeszcze jedna myśl, którą chciało się zgłębić.

Każda kolejna rozmowa utwierdzała mnie też w jednym przekonaniu.

Z zewnątrz bardzo łatwo ocenić czyjeś decyzje, a trudniej zrozumieć drogę, która do nich doprowadziła.

Im więcej słuchałam, tym mocniej utwierdzałam się w przekonaniu, że poznawanie ludzi jest niesamowite. Fascynujące jest to, jak różnie myślimy, jak różne przekonania nami kierują i jak odmienne doświadczenia prowadzą nas do podobnych decyzji.

Z perspektywy czasu myślę, że dostałam od tych ludzi coś znacznie cenniejszego niż odpowiedzi na moje pytania: dostałam zaufanie.

Prawie trzydzieści osób zgodziło się opowiedzieć mi fragment swojego życia. Czasem o decyzjach, z których były dumne. Czasem o takich, których żałowały. Czasem o rzeczach, o których wcześniej nie mówiły prawie nikomu.

Wtedy zrozumiałam, że nie chcę zostawić tych rozmów tylko dla siebie. To też nie była tylko wyłącznie moja potrzeba. Pod koniec wielu spotkań słyszałam podobne zdania:

"Jeżeli wyciągniesz z tego jakieś wnioski, podziel się nimi."

"Mam nadzieję, że te rozmowy komuś pomogą."

"Dobrze byłoby, gdyby więcej osób mogło to przeczytać."

To właśnie wtedy narodził się pomysł, żeby zacząć publikować krótkie notatki z rozmów.

Chciałam zachować to, co było w nich najbardziej uniwersalne - jedno zdanie, jedną myśl, jedno pytanie, które zostawało ze mną na długo.

Co zaczęło się powtarzać?

Przez kolejne tygodnie publikowałam krótkie notatki z rozmów. Nie wszystkie. Tylko te zdania, które wracały do mnie jeszcze długo po zakończeniu spotkań.

To tylko kilka z nich:

Nie wiem, czy po trzydziestu rozmowach można wyciągać uniwersalne wnioski o człowieku. Nie mam takiej ambicji, ale są rzeczy, które wracały tak często, że trudno było ich nie zauważyć.

1️⃣ Nie chodzi o sukces, tylko o sens.

Przez lata żyłam w świecie celów, wyników i planów. To był również mój świat. Dlatego spodziewałam się, że ludzie będą opowiadać o awansach, większych zarobkach czy kolejnych projektach, a jednak niemal nikt od tego nie zaczynał.

Znacznie częściej słyszałam pytania, których nie da się zamknąć w Excelu.

"Czy to ma jeszcze sens?"

"Czy chcę dalej robić właśnie to?"

"Czy to życie, które buduję, jest naprawdę moje?"

Po tych rozmowach mam poczucie, że nie chodzi o to, żeby pracować mniej czy zarabiać więcej. Jestem wręcz przekonana, że chodzi o to, żeby wiedzieć, dlaczego każdego ranka wstajemy z łóżka.

2️⃣ Potrzebujemy poczucia przynależności.

Nie tylko do firmy.
Nie tylko do zespołu.
Do ludzi.
Do miejsca.
Do wartości.
Do życia, które czujemy, że jest nasze.

Być może dlatego tak często wracał temat samotności, ale niekoniecznie tej dosłownej. Można być otoczonym ludźmi i jednocześnie mieć poczucie, że nikt tak naprawdę nie wie, z czym się mierzymy. Jedno zdanie zostało ze mną szczególnie mocno:

"To, jak będzie wyglądało moje życie zawodowe, jest dla mnie bardzo ważne. A mimo to nie mam z kim o tym porozmawiać."

To nie było zdanie o pracy. To było zdanie o potrzebie bycia zobaczonym.

3️⃣ Brakuje nam przestrzeni, żeby usłyszeć samych siebie.

Żyjemy bardzo szybko.
Pracujemy.
Realizujemy kolejne zadania.
Odpowiadamy na wiadomości.
Biegniemy do następnego celu.
A później dziwimy się, że nie wiemy, czego naprawdę chcemy.

Odpowiedzi nie pojawiają się wtedy, kiedy biegniemy, ale gdy zatrzymujemy się.

Może właśnie dlatego tak wiele osób mówiło po rozmowach:

"Dziękuję. To była pierwsza okazja od dawna, żeby powiedzieć to wszystko na głos."

To zdanie zostało ze mną równie mocno jak wszystkie cytaty.

4️⃣ Żyjemy tak, jakbyśmy mieli nieskończenie dużo czasu.

To chyba jedyny temat, który wracał wprost i między wierszami.

"Kiedy będzie to »potem«?"

"Motywuje mnie śmierć."

Dwa zupełnie różne zdania, a jednak oba przypominały o tym samym.
Że odkładamy życie na później.
Że zakładamy, że jeszcze zdążymy.
Że kiedyś będzie lepszy moment.

Po tych rozmowach sama sobie częściej zadaję pytanie: A jeśli właśnie teraz jest ten moment?

Świat przyspiesza. My również się zmieniamy.

Jeżeli jesteś ze mną w enjoyGrowth! od dłuższego czasu, to pewnie zauważył_ś, że bardzo często piszę o zmianach.

Analizuję nowe technologie, rozwój sztucznej inteligencji, zachowania konsumentów, strategie firm i trendy, które wpływają na biznes. Zastanawiam się, jak będzie wyglądała przyszłość pracy, czego będą oczekiwać klienci i jakie kompetencje okażą się najważniejsze za kilka lat.

W gruncie rzeczy wszystkie te materiały opowiadają o jednym. Świat bardzo mocno przyspieszył.

Jeszcze kilka lat temu wiele rzeczy wydawało się przewidywalnych. Uczyliśmy się według określonego schematu. Najpierw szkoła i studia. Później praca. Najlepiej w jednej firmie przez wiele lat. Na końcu emerytura.

Kilka tygodni temu opublikowałam analizę, w której napisałam, że ten model właściwie przestał istnieć. Żyjemy coraz dłużej i wielokrotnie będziemy zmieniać zawód, role i kompetencje.

Sztuczna inteligencja przejmuje kolejne zadania, a tempo zmian technologicznych jest większe niż kiedykolwiek wcześniej.

To, co dziś wydaje się stabilne, za kilka lat może wyglądać zupełnie inaczej.

Ale jest jeszcze jedna zmiana, o której mówi się zdecydowanie rzadziej. My również się zmieniamy.

Zmieniają się nasze wartości.
Zmieniają się potrzeby.
Zmienia się to, co daje nam poczucie sensu.
To, co było dla nas ważne dziesięć lat temu, nie musi być ważne dzisiaj i to jest całkowicie naturalne.

Paradoks polega na tym, że do funkcjonowania w takiej rzeczywistości właściwie nikt nas nie przygotował.

Przez lata uczyliśmy się przede wszystkim tego, jak odnaleźć się w istniejącym systemie.
Jak zdać egzamin.
Jak znaleźć pracę.
Jak realizować kolejne cele.
Znacznie rzadziej uczono nas zatrzymywania się i zadawania sobie pytań.
Czy to nadal jest moje?
Czy ten kierunek nadal ma dla mnie sens?
Czy ja sam nie zmieniłem się bardziej, niż jestem gotów przyznać?

Świat, w którym żyjemy, wymaga od nas dziś nie tylko nowych kompetencji.
Wymaga również ogromnej elastyczności.
Gotowości do uczenia się od nowa.
Podejmowania decyzji bez pełnej wiedzy.
Funkcjonowania w niepewności.
Paradoks naszych czasów wygląda dziś tak: im szybciej zmienia się świat wokół nas, tym ważniejsze staje się zrozumienie tego, co dzieje się w nas.

Możemy przeczytać setki raportów o sztucznej inteligencji.
Możemy wiedzieć, które zawody znikną, a które będą rosły.
Możemy śledzić najnowsze trendy i doskonale rozumieć, dokąd zmierza biznes.
Żadna z tych informacji nie odpowie za nas na pytania:
Jak chcę żyć?
Co jest dla mnie naprawdę ważne?
Na co chcę świadomie przeznaczyć swój czas?

Być może właśnie dlatego te rozmowy okazały się dla mnie tak ważne, bo uświadomiły mi, że w świecie, w którym informacji jest więcej niż kiedykolwiek wcześniej, największym wyzwaniem jest niezgubienie samego siebie.

Za każdym biznesem stoi człowiek

Przez chwilę zastanawiałam się, czy ten materiał w ogóle pasuje do enjoyGrowth! W końcu od lat piszę tutaj przede wszystkim o biznesie, strategii, rozwoju firm, nowych technologiach, marketingu i decyzjach, które pomagają przedsiębiorcom świadomie rozwijać swoje organizacje.

Im dłużej jednak pracuję z firmami i rozmawiam z ludźmi, tym po prostu mocniej wierzę w to, że za każdym biznesem stoi człowiek.

To przedsiębiorcy podejmują decyzje.
To liderzy budują kulturę organizacyjną.
To pracownicy każdego dnia nadają sens temu, co dzieje się w firmach.
To klienci wybierają marki, którym chcą zaufać.

Za każdą strategią, każdym produktem, każdą zmianą i każdym wynikiem stoi czyjaś historia.
Czyjeś wartości.
Czyjeś przekonania.
Czyjaś odwaga.
Albo czyjś lęk.

Dlatego coraz trudniej jest mi patrzeć na biznes wyłącznie przez pryzmat liczb.

Po tych rozmowach jeszcze mocniej zobaczyłam coś, co wcześniej tylko przeczuwałam. Nie da się rozmawiać o rozwoju biznesu, nie rozmawiając jednocześnie o człowieku.

To, jak podejmujemy decyzje.
Jak reagujemy na zmiany.
Jak budujemy relacje.
Jak radzimy sobie z niepewnością.
Jak definiujemy sukces.
Jak zarządzamy zespołami.
Jak wychowujemy dzieci.
Jak dbamy o zdrowie.
Jak wybieramy partnerów biznesowych.
Jak planujemy swoją przyszłość.
To wszystko wynika z tego samego miejsca.
Z nas samych.

Dlatego wierzę, że rozwój biznesu i rozwój człowieka nie są dwiema oddzielnymi historiami, tylko są dokładnie tą samą historią. Być może opowiedzianą z dwóch różnych perspektyw.

Wiem, jaki będzie kolejny krok. Nie wiem, dokąd mnie zaprowadzi.

Gdy kilka miesięcy temu opublikowałam jeden post na LinkedInie, nie przypuszczałam, że zamieni się on w prawie trzydzieści rozmów. Nie wiedziałam też, że zostaną ze mną na tak długo.

Dzisiaj wiem już, jaki będzie kolejny krok. Te rozmowy nie skończą się wraz z publikacją tego materiału. Wręcz przeciwnie - za chwilę przyjmą nową formę.

Chcę dalej spotykać się z ludźmi, słuchać ich historii i rozmawiać o momentach, w których coś zaczyna się zmieniać. O decyzjach, które dojrzewają czasem przez lata. O sukcesie i jego różnych definicjach. O tym, co sprawia, że w pewnym momencie zaczynamy żyć albo pracować inaczej.

Mam już pomysł, jak chcę to zrobić. Niebawem opowiem o nim więcej. Potrzebuję jeszcze chwili. :)

Nie wiem natomiast, dokąd mnie to wszystko zaprowadzi i chyba pierwszy raz od dawna naprawdę mi to nie przeszkadza.

Przez lata bardzo lubiłam planować. Układać kolejne kroki. Wiedzieć, dokąd zmierzam. Nadal lubię mieć plan, ale coraz bardziej przekonuję się, że nie wszystko trzeba wiedzieć od początku do końca. Czasami wystarczy znać kolejny krok i mieć wystarczająco dużo ciekawości, żeby go zrobić.

Nie szukam jednej odpowiedzi, bo nie wierzę, że taka odpowiedź istnieje. Każdy z nas ma inną historię, inne doświadczenia, wartości i jest w innym momencie życia, dlatego tak bardzo zależy mi na pokazywaniu różnych dróg.

Chcę przypominać, że można inaczej, że nie istnieje jeden właściwy scenariusz sukcesu, pracy czy życia i że dużo więcej, niż czasem nam się wydaje, pozostaje w naszych rękach.

Moje doświadczenie pokazuje, że czasem wystarczy zobaczyć czyjąś historię, żeby po raz pierwszy pomyśleć: „A może ja też mogę coś zmienić?”

Gdybym dzisiaj miała usiąść naprzeciwko Ciebie, zadałabym Ci jedno pytanie:

Czy jest pytanie, które od dawna nosisz w sobie, ale wciąż nie znalazłeś przestrzeni, żeby naprawdę sobie na nie odpowiedzieć?

I z ogromną ciekawością posłuchałabym odpowiedzi. Jeśli masz ochotę się nią ze mną podzielić, to po prostu odpowiedz na tę wiadomość. Czytam każdą odpowiedź.

Dziękuję za Twoją uwagę 🤗 

Patrycja Kościołowska
Autorka enjoyGrowth!

Reply

or to participate.